Strona:Józef Birkenmajer - Wesołe dni.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wesołe dni.

Tam na pierwszą spojrzyj stronę,
Na książeczki tej okładkę,
Ujrzysz obraz-malowanie,
Rozbawioną, hej, gromadkę.

Na murawie, na zielonej,
Pod kwitnącą tam jabłonią,
Pełno śmiechu, pisku, krzyku —
Dzieci bawią się i gonią.

Trójka bardzo to wesoła:
Daruś, Jolka i Maruszka.
A wśród nich czy poznajecie
Zawadiakę psa Smyczuszka?

Patrzcie, teraz znów pląsają.
Podskakują ładnie w koło —
No i Smyczuś między nimi
Poszczekuje wciąż wesoło.

Ach, wesoło dni im płyną
Na wolności, na swobodzie,
W czas wakacji, w dni beztroskie,
W ślicznym na wsi tym ogrodzie.

Zawsze szczerze uśmiechnięte,
Zawsze zgodne, ustępliwe,
Zawsze dobre, kochające,
Miłe zawsze, więc szczęśliwe.