Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dzwony cerkiewne.

W rozbłyskach płynie carów miasto stare —
Zachód w złocistych przegląda się baniach;
Ulice w mroki osnuły się szare,
Toną w półsennych, cichych zadumaniach...
Hen, rozpłakaną pieśnią w nieboskłony
Poważnie, głucho, brzmią cerkiewne dzwony.

Dawno tak w ciągu zamierzchłych stuleci
Huczą, gromowym podobne zawiejom,
A jęk ich echo lat ubiegłych nieci —
Niby podzwonne przeminionym dziejom —
I dziwną trwogą brzmią spiżowe tony,
Bo dziećmi carów są te wielkie dzwony.

Bo nie padała na ziemice Rusi
Złotej wolności jasna aureola,
Lecz życiem ludu był ucisk, co dusi,
Prawem — bezprawie, władczynią — niewola,
Nienawiść — myślą, wiarą — zabobony,
Pieśniami — skarga wasza, wielkie dzwony...