Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przed wyjazdem.

Czemuś tak smutna? do twego okienka
Zagląda wonna, rozśmiana wiosenka,
Słońce upada ci do stóp lubieżne,
Wiśnie ci sypią kwiaty swoje śnieżne.

Czemuś tak smutna? Przez czeremchy kuszcze
Zwinnego ptactwa przelatują tłuszcze,
O twoje szyby radośnie łopocą
I pozdrowienie ranne ci świegocą...

Lecz ty nie słuchasz i nie patrzysz, — niby
Zadumy jakiejś pełna lub tęsknoty...
Główkę w miczeniu przypierasz do szyby
I rozczesujesz czarne swe uploty...

Dawniej, gdym rankiem do ciebie przychodził,
Tak uśmiechałaś się do mnie, figlarko!
Miły rozhowor dolę moją słodził,
I tak mi chwile przemijały szparko; —