Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Więzienie moje! o ty, kędym szalał!...
Jak głupi romans, stargałoś mi nerwy,
Więc retorycznej nie wymagaj werwy,
Poetycznego nie żądaj nagrobka!
Odszedłem... Ogrom twój w oczach mi zmalał,
Jak w końcu zdania postawiona kropka...

Smoleńsk.