Strona:Józef Birkenmajer - Św. Jan Chryzostom.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odbywały się pod jej protektoratem, przeto znalazł się pretekst do oskarżenia biskupa o obrazę majestatu.
Ale cesarzowa nie śmiała rozprawić się osobiście z Chryzostomem, by wytoczyć mu sprawę o ów zelżony majestat. Lękała się niemal przesądnie jego oczu pałających i przenikliwych, które czytały w głębi dusz ludzkich, bała się dźwięku jego wymowy, która miała moc przekonywania nawet wtedy, gdy nie uciekała się do argumentów. Doświadczył przecie tego niedawno przedtem inny Germanin, srogi Gainas, gdy przyszedł domagać się, by jego arjańskim wojownikom — Gotom oddano jeden z kościołów konstantynopolitańskich. Stchórzył po raz pierwszy w życiu! Podobnie bali się osobistej rozmowy z Chryzostomem inni przedstawiciele władzy.
Zaczyna się więc osaczanie złotoustego kaznodziei przez różnych najemników. Czujność ludu ratuje go razporaz od miecza nasłanych zbirów. Zbytnia niekiedy zapalczywość obrońców powoduje wszakże zamieszki w mieście, stąd zaś in-

27