Strona:Iliada2.djvu/324

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Jak muły, których razem pod iarzmo zaprzęgną,        751
Z góry, po ostrey drodze, bal ogromny ciągną,
Wszystkie zawady swoią przezwyciężą mocą,
Jednak bardzo się zdyszą, zaziaią, zapocą;
Tak zmordowani niosą ten ciężar mężowie,
A z tyłu odpieraią Troian Aiaxowie.
Jako wdłuż pola grobla, gdy się wody wzbiorą,
Niezwyciężoną rzekom staie się zaporą,
Naybystrzeysze ich wały nazad wraca w łoże,
I grzbietu iéy pęd wody przełamać nie może;
Tak Aiaxowie Troian z tyłu odpierali.
Ci przecież nie przestaią nacierać zuchwali,
Zagrzani od Hektora i od Eneasza.
A iak szpaki, lub sóyki wrzaskliwe zastrasza
Jastrząb, którego drobne ptaki są zdobyczą,
Pierzchaiąc w różne strony, przeraźliwie krzyczą;
Tak na ich widok reszta Greków się rozbiega,
A ostry wrzask po całém polu się rozlega.
Wielu Grekom w rów padły zbroie w téy gonitwie:
Lecz nie tu ieszcze koniec był upartéy bitwie.        770