Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXXVIII. MYSZY.

Każdy się swoim zatrudnia kłopotem.
Myślały myszy, co tu robić z kotem?
Mówiły jedne: Darami go skusić. —
Mówiły drugie: Lepiej go zadusić. —
Wtem się odezwał szczur szczwany, bo stary:
Próżne to groźby, próżne i ofiary,
I dary weźmie i przysięgi złamie;
Najlepiej cicho siedzieć sobie w jamie,
A opatrzywszy zewsząd bez łoskotu,
Ani bydź z kotem, ani przeciw kotu.

CXXIX. NOGA I BÓT.

Wiodły wojnę srogą
Bót z nogą.
Ten ją winował,
Że się na niej psował,
Tamta, iż ją uciskał.
Wdał się w to szewc, co zyskał.
A w pokorze i trwodze
Kłaniający się nodze,
Gromiąc bót rzecze groźno wstrząsając narzędzie:
Szanuj nogę, choć cię drze, bót bez niej nie będzie.

CXXX. PASTERZ I OWCE.

Owca na wilka
Płakała dni kilka,
Młode jagnię
Zagryzł w bagnie.
I pasterz, co je hodował,
Żałował.
Zgoła płakali oboje
Jak swoje.
Widząc to koza, rzekła do drugiej:
Patrz, co to człowiek czyni usługi: