Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdy kończyli wędrówkę, bożek im powiedział:
Jestem Jowisz, i, żeby każdy o tem wiedział,
Proście, o co chcecie; zadosyć uczynię
Pierwszemu, a drugiemu w dwójnasób przyczynię. —
Nie chce bydź pierwszym skąpy i stanął jak wryty,
Nie chce mówić zazdrośny równie nieużyty.
Nakoniec kiedy przeprzeć łakomcę nie może —
Wyłup mi jedno oko, rzecze, wielki boże!
Stało się. I co mieli zyskać w takiej dobie,
Stracił jedno zazdrośny, a łakomy obie.


XLIV. DWA PSY.


Dlaczego ty śpisz w izbie, ja marznę na mrozie?
Mówił mopsu tłustemu kurta na powrozie.
Dlaczego! ja ci zaraz ten sekret wyjawię,
Odpowiedział mops kurcie, ty służysz, ja bawię.


XLV. PRZYJACIEL.


Uciekam się, rzekł Damon, Aryście! do ciebie,
Ratuj mnie, przyjacielu! w ostatniej potrzebie,
Kocham piękną Irenę; rodzice i ona
Jeszcze na moje prośby nie jest nakłoniona. —
Aryst na to: Wiesz dobrze, wybrany z śród wielu,
Tak tobie z duszy sprzyjam, miły przyjacielu!
Pójdę do nich za tobą. Jakoż się nie lenił,
Poszedł, poznał Irenę i sam się ożenił.


XLVI. GOSPDOARZ[1] I DRZEWA.


Gospodarz, o ozdobie myśląc i wygodzie,
Zbyt obcinał gałęzie drzew w swoim ogrodzie.
Przyszła jesień, daremnie na wiosnę pracował,
I szpaleru nie zrobił, i drzewa popsował.


  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – GOSPODARZ.