Strona:Ignacy Dąbrowski - Śmierć.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


na bierność i uległość dla wszystkiego i wszystkich nie pozwala mi zrobić nawet najdalszych przypuszczeń, coby to dziecko poczęło samo, pozostawione zupełnie bez opieki, bez poddawania myślowego, co ma robić i jak sobie radzić.
Często zadaję sobie pytanie, o ile to dziecinne jej usposobienie jest stanem przejściowym młodego wieku, a o ile wrodzonym i stale się już przejawiającym temperamentem życiowym. Jej lat 18-cie bardziej za tem drugiem przypuszczeniem przemawia. Co ją czeka?
Z takiem usposobieniem może przejść przez życie, jak przez raj rozkoszy, — ale może też paść ofiarą pierwszego wypadku, który wstrząśnie jej umysł swoją bezwzględnością, tem brutalniej, im mniej będzie do niego przygotowaną. Oby tylko miała zawsze obok siebie jakieś serce kochające, o któreby się wesprzeć mogła! Z niego zaczerpnie sił do zniesienia wszystkiego.
Zresztą ja nie opuszczę jej nigdy. Dotychczas ja jestem dla niej tym bożkiem, przed którym ona unicestwia się w zupełności. Kocha mię tak ślepo, tak bezkry-