Strona:Ignàt Herrmann - Ojciec Kondelik i narzeczony Wejwara Cz. 2.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


com, Wejwara, mimo całą wierność swoją i dyscyplinę urzędową, zgadzał się z przyszłym teściem i w duchu wstydził się, ogromnie się wstydził za swoich przełożonych i chlebodawców.
Lepsze usposobienie opanowało całą rodzinę, kiedy na propozycyę pana Kondelika zapadli w którąś pilzeńską piwnicę przy ulicy Komenskiego. Jędrny chmiel rozpędził pochmurny nastrój, a gdy się przed panią Kondelikową znalazła druga szklanka, a przed małżonkiem czwarta, wyrzekła pani, zwracając się z zaufaniem do mistrza:
— Teraz, staruszku, pokaż, co umiesz. Teraz powinienbyś znaleźć jakie ładne mieszkanie dla Wejwary i Pepci, masz tylu znajomych między budowniczymi i przedsiębiercami.
Skorzystała z chwili słabości męża i pan Kondelik rzekł bez rozwagi:
— Zrobię to! Jutro zacznę szukać!

Rzeczywiście w poniedziałek wybrał się mistrz w drogę. Sławetnej radzie miejskiej na złość — znajdzie ładne, wygodne, zaciszne mieszkanie, z przedpokojem, łazienką, śpiżarnią, z wodociągiem, alkową dla służącej, jednem słowem, odpowiadające wszystkim wymganiom.
Chodził cały dzień, powrócił wieczorem, cały zmęczony, sterany, ale o mieszkanie nie zawadził nawet słowem.
Dopiero gdy Wejwara przyszedł, odważyła się pani Kondelikowa na pytanie: