Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/010

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cowali wciąż, by uniknąć starcia. Sieć elektryczna, rozciągnięta dokoła całej ziemi, dygotała nieustannie, w głębiach oceanów i na powierzchni lądów przesyłając nadzieje lub zwątpienia. Rosja uruchomiła część swoich wojsk. Niemcy, mające swoje wojska w pogotowiu, pod pozorem manewrów, ogłosiły się jako będące w stanie „zagrożenia wojną“. Austrjacy, nie zważając na wysiłki dyplomacji, rozpoczęli bombardowanie Belgradu. Wilhelm II-gi, lękając się, aby interwencja mocarstw nie zażegnała zatargu pomiędzy carem a cesarzem Austrji, przyspieszył bieg wypadków, wypowiadając wojnę Rosji. W ślad za tem, Niemcy odosobniły się, przecinając linje kolejowe i telegraficzne, aby gromadzić w tajemnicy swe siły zaczepne.
Francja spoglądała na tę nawałę wypadków, wstrzemięźliwa w słowach i objawach zapału. Zimne i skupione postanowienie ożywiało wszystkich wewnętrznie. Dwa pokolenia przyszły na świat, uświadamiając sobie z chwilą otwarcia oczu na logikę życia, że wojna nieuchronnie musi kiedyś wybuchnąć. Nikt jej sobie nie życzył, narzucali ją przeciwnicy... Ale wszyscy zgadzali się na nią z silnem postanowieniem wypełnienia swojej powinności.
Paryż podczas dnia milczał, pochłonięty wirem zajęć. Tylko nieliczne gromadki zagorzałych patrjotów przeciągały pod trójkolorowym sztandarem przez Plac Zgody, by wydawać okrzyki przed statuą Strasburga. Ludzie witali się przyjacielsko na ulicach. Wszyscy się znali, choć się nigdy przedtem nie widzieli. Oczy przyciągały się wzajemnie, uśmiechy