Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pewniając, że „dobra wojna uświęca każdą sprawę“. Toż on wysławiał Bismarcka, brał udział w wojnie 70-go roku i wielbił Niemca, gdy mówił o „śmiejącym się lwie“ i „okrutnej Marzannie“.
Ale Argensola słuchał go ze spokojem człowieka, który stąpa po pewnym gruncie. Och! te błogie godziny z książką w ręku, przy kominku, gdy deszcz dzwonił w szyby! Przydały mu się teraz na coś!
— Ów filozof powiedział to — odparł — i powiedział wiele innych rzeczy, jak wszyscy, którzy dużo myślą. Jego doktryna tchnie dumą; ale dumą indywidualną, a nie narodową i rasową. Owszem: mówił zawsze o „kłamliwej przewrotności ras“.
Argensola pamiętał słowo w słowo dowodzenia swego filozofa. Kultura, według tegoż była „jednością stylu we wszystkich objawach życia“. Nauka nie jest kulturą. Wielkiej wiedzy może towarzyszyć wielkie barbarzyństwo, a to przez brak stylu, lub chaotyczne pomieszanie wszystkich stylów. Niemcy, w pojęciu Nietsche'go, nie mieli własnej kultury z powodu braku stylu. „Francuzi — powiedział — stoją na czele kultury autentycznej i płodnej, bez względu na jej wartość! jak dotychczas braliśmy wszystko od nich“.
Nienawiść Nietsche'go skupiała się na jego własnym kraju.
„Nie mogę znosić życia w Niemczech — pisał. — Duch służalczości i miernoty przenika wszystko. Wierzę tylko w kulturę francuską i wszystko poza tem, co się nazywa Europą kulturalną, wydaje mi się być nieporozumieniem. Rzadkie objawy wysokiej kultury, ja-