Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wojska są przedstawicielami naszej Kultury i za kilka tygodni oswobodzą świat z jego celtyckiego poniżenia, odmładzając go.
Niezmierzona przyszłość jego rasy napełnia profesora lirycznym zapałem. Wilhelm I-szy, Bismarck, wszyscy bohaterowie dawnych zwycięstw, budzili w nim cześć, ale mówił o nich jak o umarłych bogach, których godzina minęła. Byli to znakomici przodkowie o skromnych zamierzeniach, którzy ograniczyli się na rozszerzeniu granic, na dokonaniu zjednoczenia Cesarstwa, opierając się z chorobliwą roztropnością porywom nowego pokolenia. Ich ambicje nie sięgnęły dadalej[1] niż do hegemonji lądowej. Ale oto powstał Wilhelm II, bohater doskonały, którego potrzebował kraj.
— Mój mistrz, Lamprecht — mówił Hartrott — odmalował obraz jego wielkości. To tradycja i przyszłość; ład i zuchwalstwo. Żywi on przekonanie, że uosabia monarchję z łaski Bożej, tak samo jak jego dziad. Ale jego świetna i żywa inteligencja uznaje i przyjmuje współczesne ulepszenia. Jednocześnie romantyczny, feudalny i poplecznik agrarnych konserwatystów, jest on człowiekiem dnia dzisiejszego; szuka rozwiązań praktycznych i ujawnia zmysł utylitarny na sposób amerykański, W nim równoważy się instynkt z rozumem.

Niemcy pod przewodnictwem takiego bohatera zbierały siły i rozpoznawały swą prawdziwą drogę. Uniwersytet sławił go z większym nawet zapałem, niż jego wojska. Pocóż gromadzić taką potęgę zaczepną i utrzymywać ją w bezczynności? Panowanie nad świa-

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – dalej.