Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przypomniała sobie tę tragiczną godzinę. Przez chwilę zdawało jej się, że ją zabije. Ludzie spokojni, bojaźliwi i potulni bywają straszni w przystępach gniewu. Z tą samą cierpliwością, z jaką rozwiązywał zagadnienia swego zawodu, studjował ją całemi dniami w taki sposób, że nie mogła odgadnąć tej czujności na jego nieruchomej twarzy. A potem śledził jej kroki, ażeby przekonać się o swojem nieszczęściu.
Margarita nie wyobrażała go sobie nigdy tak gwałtownym i ordynarnym w przystępie uniesienia. Sądziła, że przyjmie fakt dokonany chłodno, z lekkim odcieniem filozoficznej ironji, jak to czynią ludzie prawdziwie dystyngowani, jak to czynili mężowie wielu jej przyjaciółek. Ale biedny inżynier, który poza swoją pracą, widział tylko żonę, kochając ją i uwielbiając jak kobietę i jako istotę wyższą i delikatną, uosobienie wszystkich wdzięków i wytworności nie umiał pogodzić się z losem, ale krzyczał i groził bez upamiętania, wskutek czego skandal stał się ogólnie wiadomy. Senator zgryzł się srodze, dowiedziawszy się, że to w jego domu nastąpiło poznanie się winowajców. Ale gniew jego zwrócił się przeciwko mężowi. Jaki brak umiejętności życia! Kobiety są kobietami i wszystko da się załagodzić. Ale po nietaktach tego narwańca stało się to niemożliwem i trzeba było przeprowadzić rozwód.
Stary Desnoyers wpadł w gniew, dowiedziawszy się o ostatniej przygodzie syna. Lubił bardzo inżyniera. Instyktowna nić przyjaźni, istniejąca pomiędzy ludźmi pracy, cierpliwymi i milczącymi pociągała ich ku