Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


celi ubolewał nad ciasnotą apartamentu, który mógł pomieścić wygodnie cztery takie rodziny jak jego. Zaczynał myśleć z żalem, że trzeba będzie wyrzec się tylu pełnych pokus sposobności, gdy jakiś pośrednik przy sprzedaży dóbr, czyhający na cudzoziemców, wybawił go z kłopotu. Dlaczego nie miałby kupić zamku? Cała rodzina z zapałem przyjęła tę myśl. Zamek historyczny, najbardziej historyczny, jaki się da znaleźć, uzupełni ich wielkopańską instalację. Cziczi aż pobladła z dumy. Niektóre z jej przyjaciółek miały zamki. Inne, ze starodawnych, kolonjalnych rodzin, przyzwyczajone do lekceważenia jej ze względu na jej wieśniacze pochodzenie, będą się pieniły z zazdrości, dowiedziawszy się o tym nabytku, który będzie jak gdyby nadaniem szlachectwa. Matka uśmiechała się nadzieją spędzenia paru miesięcy na wsi, co przypomni jej proste i szczęśliwe życie jej młodości. Julek okazał najmniej zachwytu. „Stary“ będzie chciał trzymać go, jak się da najdłużej, zdala od stolicy; pocieszył się jednak myślą, że to mu nastręczy sposobność do częstych wycieczek automobilem.
Desnoyers przypominał sobie krewnych z Berlina. Dlaczego nie miałyby posiadać zamku jak tamci? „Okazje“ były kuszące. Ofiarowywano mu tuzinami historyczne siedziby. Ich właściciele pragnęli się pozbyć tych historycznych zabytków, bo to zbyt wielkie ciężary nakładało na ich budżety. Wreszcie Desnoyers kupił zamek Villeblanche sur Marne, zbudowany za czasów wojen religijnych, będący mięszaniną pałacu z fortecą, opatrzony włoską fasadą z epoki Odro-