Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tem zaczynał się starzeć, majątek jego żony przedstawiał jakieś dwadzieścia miljonów pesów i jego ambitny szwagier, przenosząc się do Europy, okazał jednakże więcej zdrowego rozumu niż on.
Desnoyers wydzierżawił część swoich gruntów; powierzył zarząd onych kilku uprzywilejowanym przez testament, którzy się mieli za należących poniekąd do rodziny, widząc w Desnoyers'ie dawnego pana i zamieszkał w Buenos Ayres.
W ten sposób, mógł czuwać nad synem, który wciąż prowadził rozwichrzone życie, nie czyniąc żadnych postępów w swych przygotowawczych inżynierskich studjach. A przytem Cziczi dorastała i jej bujne kształty nadawały jej wygląd starszy nad lata, nie wypadało trzymać ją na wsi, ażeby stała się panną z zaścianka jak jej matka. Donja Luiza uprzykrzyła sobie również życie wśród pól i bydła. Triumfy siostry nie dawały jej spokoju. Była niezdolną do zazdrości, ale przez macierzyńską ambicję pragnęła, aby jej dzieci nie pozostały w tyle, lecz wyszły na widownię błyszcząc na niej jak dzieci tamtej.
W ciągu roku nadeszły do domu, w którym Desnoyers zamieszkał wraz z rodziną w stolicy zdumiewające wiadomości z Niemczech. „Ciocia z Berlina“ jak nazywali Helenę siostrzeniec i siostrzenica, nadsyłała obszerne listy z opisami balów, obiadów, uroczystości rozmaitych, wszystko upstrzone gęsto arystokratycznemi i wojskowemi godnościami: „nasz brat pułkownik“, „nasz kuzyn baron“, „nasz stryj Radca Tajny“, „nasz drugi stryj Radca Rzeczywiście Tajny“. Wszyst-