Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


podejrzewał nawet, gdy ten był pod jego opieką nieśmiały i obleśny, Francuz zaczynał widzieć to, co go otaczało w jakiemś nowem świetle.
— Dobrze — rzekł. — Każdy niech bierze swoje. To mi się wydaje słuszne.