Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stwa zachwiane, kredyty w bankach cofnięte... co było dla nich katastrofą groźniejszą niż najzacieklejsze bitwy. Ale potakiwali pomrukami i kiwaniem głową wściekłym wybuchem Erckmanna... Był on Herr Rat[1], a w dodatku oficerem. Prawdopodobnie był wtajemniczony w zamiary ojczyzny i to wystarczało, by wypili w milczeniu za pomyślność wojny.
Desnoyers sądził, że Radca i jego wielbiciele popili się.
— Wierzaj mi, kapitanie — rzekł pojednawczym tonem — to, co pan mówił, jest nielogiczne. Jakże wojna mogłaby iść na ręką przemysłowym Niemcom? Toż one nieustannie rozszerzają swoją działalność w tym kierunku, co miesiąc zdobywają nowy rynek, co rok ich bilans handlowy zwiększa się w niesłychany sposób. Przed sześćdziesięciu laty musieli tworzyć załogi swych okrętów z Berlińskich woźniców, karanych policyjnie. Dziś jej wojenne i handlowe floty krążą po wszystkich oceanach i niema portu, gdzie towary niemieckie nie stanowiłyby większości carga. Niemcy powinny tylko żyć w dalszym ciągu w ten sposób, trzymać się zdaleka od wszystkich awantur wojennych. Dwadzieścia lat więcej pokoju, a Niemcy będą panami handlowych rynków całego świata, pobiwszy Anglję swoją wczorajszą mistrzynie w tej bezkrwawej walce. I wszystko to mieliby narażać, — jak ten, który cały majątek stawia na jedną kartę — w wojnie, któraby mogła się skończyć dla nich niepomyślnie?

—- Nie, wojna — upierał się z gniewem Radca — wojna prewencyjna! Żyjemy otoczeni wrogami; tak

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – Herr Rath.