Strona:Henryk Sienkiewicz-W pustyni i w puszczy.djvu/383

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   375   —

niewolą. Zdarzyło się bowiem, że, gdy raz zbierał banany nad brzegiem stromego wiszaru, ujrzał nagle w szczerbie skalnej okropną twarz, pokrytą czarną sierścią, mrugającą nań oczyma i wyszczerzającą białe kły, jakby w uśmiechu. Chłopiec skamieniał w pierwszej chwili ze strachu, a następnie począł zmykać co siły. Zanim jednak przebiegł kilkanaście kroków, kosmate ramię obwinęło go dokoła, podniosło w górę, i czarny jak noc potwór począł z nim uciekać do przepaści.
Na szczęście, olbrzymia małpa, porwawszy chłopca, mogła biedz tylko na dwóch nogach, wskutek czego Saba, który był w pobliżu, dognał ją z łatwością i zatopił kły w jej plecach. Rozpoczęła się straszliwa walka, w której pies, mimo swego potężnego wzrostu i sił, byłby uległ z pewnością, albowiem goryl[1] pokonywa nawet lwa. Małpy jednak nie mają wogóle zwyczaju puszczać zdobyczy, choćby chodziło o ich wolność i życie. Goryl, pochwycony przytem z tyłu, nie mógł łatwo Saby dosięgnąć, wszelako, porwawszy go za kark lewą ręką, już podniósł go w górę, gdy wtem zadudniała pod ciężkimi krokami ziemia — i nadbiegł King.

Wystarczyło jedno lekkie uderzenie trąbą, by stra-

  1. Goryle mieszkają w lasach Afryki zachodniej, jednakowoż Livingston spotykał je i we wschodniej. Porywają one często dzieci. Goryl we wschodniej Afryce jest mniej zaciekły od zachodniego, albowiem ranny nie zabija strzelca, ale poprzestaje na odgryzieniu mu palców.