Strona:Henryk Sienkiewicz-Listy z Afryki.djvu/053

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    czystem wzniesieniu, za Sfinksem, zarysowała się sylwetka wielbłąda, a pod zgiętą jego szyją dwóch beduinów, przybranych w długie białe szaty.
    I ten biblijny wielbłąd, oraz ci dwaj, podobni do nocnych widziadeł, ludzie, byli jakby ostatnim akordem nokturnu.