Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— A któż zabroni Iwaszkiewiczowi ożenić się z Fanią? — spytał sam siebie półgłosem.
— Ja! ja! — odpowiedział również sam sobie. Przytem, strojąc przed lustrem rozmaite grymasy i miny, starał się naśladować ton i wyraz twarzy Złotopolskiego.
— Ja! ja!
Tegoż dnia wieczorem obaj byli już w Warszawie. Złotopolski pobiegł natychmiast do Misia.
— Jak się masz?
— Dobrze.
Podali sobie ręce.
— No, winszuję ci — rzekł Miś — sprawa skończona?
— Jedna skończona, druga się rozpoczyna. Wiesz, Misiu, co ja ci powiem?
— Co?
— Że, mimo iż cię zwą: „jedynym człowiekiem z taktem”, mało jest ludzi tak ograniczonych, jak ty.
Miś rozczesał spokojnie palcami faworyty.