Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— O, pani! nie jedna chwila w życiu bywa jak zasłona, pokrywająca przyszłość. Człowiek przychodzi aż do niej, i sam nie wie, czy ją podnieść, czy czekać jeszcze. W niepewności jest ból, ale jest i nadzieja.
— Odwagi trzeba, panie Iwaszkiewicz.
— A czasem i zachęty.
— Kto doradza odwagę, ten zachęca.
— A jednak, jak to trudno! Panno Fanny! oto taka zasłona leży teraz na oczach moich. Nie wiem, czy po zerwaniu jej zobaczę światło, czy ciemność. Ale, pani, w imię naszej dawnej przyjaźni, powstrzymaj mnie lub zachęć wyraźnie — powiedz: „zerwij” lub: „daj pokój”.
Była chwila długiego milczenia, podczas którego serce Iwaszkiewicza biło śmiertelną trwogą.
Fania zakryła twarz wachlarzem, ale razem z szelestem jego skrzydełek doszedł Iwaszkiewicza jeden cichy, jak ruch piór łabędzich, wyraz:
— Zerwij!