Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ponieważ obywatele wiejscy są czołem ogółu, każdy z nas przeto, moi panowie, powinien sobie zostawić dwór i część ziemi, żeby nie stracić charakteru posiadacza wiejskiego.
— Ale oczywiście, to tego, ho! ho! mości dobrodzieju! — woła otyły pan Waszkowski — no bo i bez tego, mości dobrodzieju!... Co to ja chciałem powiedzieć?
— Namyśl się pan — odpowiada pan Feliksowicz. — Ale skądże szanownemu sąsiadowi taka myśl szczęśliwa przyszła? — pyta Złotopolskiego.
— Myśl to nienowa i podobno praktykowana już oddawna między nami. Co do mnie, wyznaję, że winienem ją przyjacielowi memu, panu Maszko.
Obecni obywatele ściskają kordyalnie rękę Maszki, który mówi z rozrzewnieniem:
— Panowie! ludzie, jak my, powinni sobie pomagać.
— Co to ja chciałem powiedzieć?! — woła grzmiącym głosem pan Waszkowski.
Ale ruch powstających osób nie pozwala panu Waszkowskiemu przypomnieć