Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/379

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

GINA. Zaraz przyniosę (idzie do kuchni).
HIALMAR (wola za nią). Nie potrzeba, mogę przecież jeść chleb suchy.
GINA (przynosi masielniczkę). Oto masz świeżuteńkie (nalewa mu drugą filiżankę kawy; on siada na kanapie, smaruje chleb, je i pije. Chwila milczenia).
HIALMAR. Czy nikt zgoła nie przeszkadzałby mi, gdybym tu parę dni przemieszkał?
GINA. Dobrze, kiedy chcesz.
HIALMAR. Nie widzę możności załatwić się tak odrazu z rzeczami ojca.
GINA. Musisz mu przecie naprzód powiedziéć, że nie chcesz dłużej mieszkać z nami.
HIALMAR (odsuwając filiżankę). I to jeszcze! Poruszać znowu te zawiłe stosunki! Muszę się wprzód namyśléć, miéć trochę spokoju. Nie mogę w jednym dniu zbyć się tych wszystkich ciężarów.
GINA. A jeszcze do tego czas taki okropny.
HIALMAR (odsuwając list Werlego). Ten papier jeszcze się tu wala?
GINA. Nie ruszałam go wcale.
HIALMAR. Mnie przecież o te strzępy nie chodzi.
GINA. Ja także nie myślę z nich robić użytku.
HIALMAR.Nie powinny jednak dostać się do śmietnika, przy przeprowadzaniu się taka rzecz mogłaby...
GINA. Już ja będę uważać.
HIALMAR. Właściwie, ta darowizna tyczy się przedewszystkiem ojca. Jego rzeczą jest zrobić z niéj, lub nie zrobić użytku.
GINA (z westchnieniem). Biedny ojciec.
HIALMAR. Dla pewności więc... gdzie jest klajster?
GINA (idzie do pólek). Oto jest.
HIALMAR. Jeszcze pędzel.
GINA. Masz go (przynosi wzmiankowane przedmioty)
HIALMAR (biorąc nożyczki). Jeszcze trzeba papieru po drugiéj stronie (tnie i klei). Daleką jest odemnie myśl targnięcia się na cudzą własność, tém bardziéj na własność ubogiego starca — i kogoś jeszcze. Tak, niech tu chwilę poleży, schowaj ten akt gdy wyschnie, nie chcę go więcéj widzieć. (Grzegorz wchodzi głównemi drzwiami).
GRZEGORZ (trochę zdziwiony). Jesteś tu jeszcze, Hialmarze?
HIALMAR (wstaje szybko). Zwyciężyło mnie znużenie.
GRZEGORZ. Jak widzę, jadłeś także śniadanie.
HIALMAR. Ciało niekiedy dopomina się o swe prawa.
GRZEGORZ. Cóżeś postanowił?
HIALMAR. Dla człowieka jak ja istnieje tylko jedna droga. Zbie-