Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/366

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    JADWIGA. Jeśli chcesz, ojcze!
    GINA. Nie, nie dziś, Hialmarze — niech to będzie na jutro.
    JADWIGA (cicho). Ach! niech przeczyta, tam pewno jest coś pomyślnego, ojciec się ucieszy i znowu będzie wesoły.
    HIALMAR. Więc mogę list otworzyć?
    JADWIGA. Owszem, bądź, ojcze, tak dobry, najlepiéj będzie dowiedziéć się od razu, co tam jest.
    HIALMAR. Dobrze (otwiera list, wyjmuje z niego papier, czyta i zdaje się być zmieszany). Co to jest?
    GINA. Cóż w tym liście?
    JADWIGA. Powiedz ojcze, powiedz-że?
    HIALMAR. Bądźcie cicho (czyta raz jeszcze, blednie, ale panując nad sobą, mówi). To akt darowizny, Jadwiniu.
    JADWIGA. Doprawdy? A cóż ja dostanę?
    HIALMAR. Czytaj sama. (Jadwiga idzie do lampy i czyta przez chwilą).
    HIALMAR (pół głosem, zaciskając pięście). Ten wzrok! ten wzrok! a do tego ten list.
    JADWIGA (przerywając czytanie). Ale zdaje mi się, że to dla dziadka.
    HIALMAR (odbierając jéj list). Gino, czy to rozumiesz?
    GINA. Ależ ja nic nie wiem. Powiedz-że w końcu.
    HIALMAR. Werle pisze do Jadwini, że nie chce, ażeby jej stary dziadek potrzebował męczyć się daléj przepisywaniem, więc przeznacza mu miesięcznie sto koron, które mu kantor wypłacać będzie.
    GRZEGORZ. Aha!
    JADWIGA. Sto koron, mamo, tom przeczytała.
    GINA. Jak to dobrze dla dziadka.
    HIALMAR. Sto koron, dopóki ich potrzebować będzie, to znaczy, naturalnie, dopóki oczów nie zamknie.
    GINA. Więc biedak ma byt zapewniony.
    HIALMAR. A teraz daléj — tego jeszcze nie czytałaś, Jadwiniu. Potem ta darowizna ma przejść na ciebie.
    JADWIGA. Na mnie? To wszystko?
    HIALMAR. Ten cały dochód zapewniony ci jest na całe życie. Tak pisze Werle, słyszysz, Gino.
    GINA. Słyszę, słyszę.
    JADWIGA. Wystaw sobie, co to ja pieniędzy dostanę (ciągnie go). Ojcze! ojcze! i ty się nie cieszysz?
    HIALMAR (odpychając ją). Cieszyć się! (chodzi tu i tam). O, jakież horyzonty otwierają się przedemną! I to Jadwinię, to ją, on tak hojnie obdarza.
    GINA. To przecież jéj urodziny.
    JADWIGA. Ach! ojcze, wszakże te pieniądze ty dostaniesz, ja oddam je wszystkie, tobie i mamie.