Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/311

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    HIALMAR. Tak, musisz przecie o tém wiedziéć. Skąd-że bym miał środki wyuczenia się fotografii, otworzenia zakładu, urządzenia go. Możesz mi wierzyć — to dużo kosztuje.
    GRZEGORZ. I wszystko to opłacił mój ojciec?
    HIALMAR. Tak. Czyż o tém nie wiesz? Myślałem, że ci to mówił.
    GRZEGORZ. Ani słówkiem nie wspomniał, że on to zrobił. Zresztą mógł zapomniéć. Pisywaliśmy do siebie jedynie o interesach. Więc jakże, to mój ojciec?...
    HIALMAR. Tak, twój ojciec, ale nie chciał, by wiedziano, że to on. Dopomógł mi także do ożenienia. A może ty i o tém nie wiesz?
    GRZEGORZ. W istocie, nie wiedziałem (bierze go za ramię). Drogi Hialmarze, nie umiem ci powiedziéć, jak mnie to wszystko cieszy i... dręczy. Być może, iż byłem niesprawiedliwy w niektórych razach dla mego ojca. Bo widzisz, tutaj dał dowód serca — a poniekąd i sumienia.
    HIALMAR. Sumienia?
    GRZEGORZ. Tak, czy jak tam chcesz to nazwać. Ale nie mam słów na wyrażenie, jak rad jestem z tego, co mi mówisz o ojcu. Jesteś więc żonaty, Hialmarze? Ja zapewne nigdy do tego nie dojdę. Spodziewam się, żeś szczęśliwy w małżeństwie?
    HIALMAR. Jestem szczęśliwy. Żonę mam zapobiegliwą i dzielną, co się zowie, a przytém z pewném wykształceniem.
    GRZEGORZ (trochę zdziwiony). Jakto z pewném?
    HIALMAR. Widzisz, życie kształci. Codzienne pożycie ze mną, a przytém bywa u nas często parę osób prawdziwie wykształconych. Zaręczam ci, żebyś dzisiaj Giny nie poznał.
    GRZEGORZ. Giny?
    HIALMAR. Alboż nie pamiętasz, że jéj na imię Gina?
    GRZEGORZ. Komu tak na imię? Ja przecież nic nie wiem.
    HIALMAR. Przypomnij-że sobie, iż czas jakiś była w waszym domu.
    GRZEGORZ (spogląda na niego). Czyby to była Gina Hansen?
    HIALMAR. Ma się rozumiéć, że ona.
    GRZEGORZ. Ta, co wciągu ostatnich lat choroby mojéj matki zarządzała naszym domem?
    HIALMAR. Właśnie. Ale wiem przecież na pewno, mój drogi, że ojciec twój pisał ci o mojém ożenieniu.
    GRZEGORZ (który powstał). Zapewne to uczynił... chociaż nie (przechadza się tu i tam). Poczekaj, niech pomyślę. Ojciec pisał do mnie zawsze tak krótko (siada na poręczy od fotelu). Powiedz-no mi, Hialmarze — powiedz, jakim sposobem poznałeś się z Giną — twoją dzisiejszą żoną?
    HIALMAR. Bardzo prostym. Gina nie długo pozostała w waszym