Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


THOMSEN. Jako obywatel miasta, jako człowiek jestem głęboko poruszony tém, com tu musiał wysłuchać. Pod pewnym względem, doktór Stockmann uchylił maski w sposób trudny do uwierzenia. Niestety! muszę przywtórzyć temu, co wypowiedzieli przed chwilą szanowni obywatele, i dlatego uważam, iż powinniśmy sformować odpowiedni wniosek. Zgromadzenie oświadcza, iż lekarz kąpielowy doktór Otton Stockmann jest wrogiem ludu”. (Burzliwe przywtórzenia. Otaczają doktora z gwizdaniem i sykaniem. Pani Stockmann i Petra powstają, Fryderyk i Walter biją się ze współuczniami, którzy gwiżdżą. Starsi ich rozdzielają).
STOCKMANN (do gwiżdżących). Szaleni... szaleni... powiadam wam.
THOMSEN (dzwoniąc). Doktór Stockmann już nie ma głosu. Formalna rezolucya musi być wydana. Ażeby jednak oszczędzić osobiste uczucia, powinna być spisaną i tajemną. Panie Billing, masz pan papier?
BILLING. Jest, jest. Biały czy niebieski?
THOMSEN (powstając). Dobrze, w ten sposób pójdzie prędzéj. Pokraj go pan na drobne kawałki... Tak (do zgromadzonych). Papier niebieski oznacza odrzucenie mego wniosku, biały, przyjęcie. Ja sam zbierać będę głosy. (Burmistrz opuszcza salę, Thomsen z innym obywatelem obchodzi z papierami i kapeluszem zgromadzenie).
PAN PIERWSZY (do Haustada). Cóż to się doktorowi stało? Co mamy o tém myśléć?
THOMSEN. Pan wié, jak on był zawsze nierozważnym.
PAN DRUGI (do Billinga). Pan był w zażyłości z jego rodziną. Czy on przypadkiem nie pije?
BILLING. Boże! Cóż mam na to odpowiedziéć? Poncz nie schodził u niego ze stołu.
PAN TRZECI. Wolałbym sądzić, że nie zawsze jest przy zdrowych zmysłach.
PAN PIERWSZY. Jeśli tylko obłąkanie u nich nie jest dziedziczne.
BILLING. I to być może.
PAN CZWARTY. Nie, to tylko czysta złość i chęć zemsty.
BILLING. Rzeczywiście, w tych dniach żądał podwyższenia pensyi, ale jéj nie otrzymał.
KILKU PANÓW (jeden przez drugiego). To wszystko tłómaczy.
PIJANY (wśród tłumu). Ja chcę rzucić niebieską kartkę i białą także.
WOLANDA. Znowu ten pijak. Precz z nim!
NIELS WORSE (zbliżając się do doktóra). No! widzisz sam teraz, do czego podobne figle prowadzą?
STOCKMANN. Spełniłem tylko moję powinność.
NIELS WORSE. Coś to mówił o garbarniach w Mülthalu?