Strona:Helena Mniszek - Zaszumiały pióra.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


szata jest jedna i ta sama wiekuiście... świetlana; ku niej dążą masy ludkie, zapatrzone w błękitnawy, cudny blask, bo ideał promieniuje. Wchłania w siebie wszystkie gwiazdy świecące dla ludzkości, jest astralną atmosferą. To potęga duchowa niezwalczona przez żadne życiowe obuchy i ciosy. Ideał to duch Boga zatem jest niezniszczalny.
— Ja go zniszczę zawsze jeśli zechcę.
— Czem?!...
— Swą władzą. Odejmę mu żywotność, więc umrze.
— Zdejmę z Boga aureolę, zniszczę jego ołtarze i nie będzie Boga... prawda? — przedrzeźniał Ideał. — Mówisz jak dziecko, które pragnie gwiazdy na zabawkę i tupie nogami, by mu ją dano. W końcu gdy nazbyt kaprysi, zamykają okiennice, dają bębnowi błyszczącą paciorkę i cicho. I ty pewno w ten sposób nieraz się łudzisz.
— Nie, ja spełniam fakta. Ja w złote mosty budowane przez ideały na rzekach fantazji rzucam tyle dziur, że połamie sobie nogi każdy prześwietlisty ideał, o ile nie zdoła tych dziur załatać, czyli o ile nie wejdzie ze mną w porozumienie, ponieważ skład wszelkich materjałów ratunkowych jest u mnie. Dalej.... może sobie ideał malować przepiękne obrazy barwami astralnemi, utopijnemi i jakiemi chce, ale gdy po tych ślicznościach ja przeciągnę najordynarniejszym wiechciem, umaczanym w prostym dziegciu, cuchnącej nędzy, to już żadna astralność przez tę maź się nie wydostanie, ręczę za to.
Znowu zaległo milczenie.
— A co! przegadałem cię? O! Ideale! — zaśmiał się rubasznie pieniądz.
— Ani trochę! Zresztą może mnie i przegadasz, ale nie przekonasz. Ty ciągle mówisz o nędzy materjalnej, stawianej w poprzek ideałowi, a nie rozumiesz tego, że ideał dąży również do dobrobytu i bogactwa, tylko nie koniecznie własnego, często cudzego...
— No, to już skończony idjota!
— I nie koniecznie materjalnego, bo częściej duchowego.
— Jeszcze lepiej! Warjaci!
— Altruizm jest naszą dewizą, miłość dla ludzkości pragnienie ocalenia jej od nędz moralnych, co pociąga za sobą często nędzę materjalną.