Strona:Helena Mniszek - Verte T.1.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Spojrzała na niego zdziwiona, bo w głosie Tomasza zadźwięczała nuta żałosna i szczere zmartwienie odbiło się na jego twarzy.
— Ty nas nie opuścisz, — Elżo.
— Ależ zostanę, dokąd będę mogła, — zaśmiała się.
— Możesz zawsze, bo jesteś swobodna, nic cię nie wiąże, — chyba...
— Chyba co?..
— Może tęsknota za światem, znudzisz się w Warowni. Bo cóż, ja jestem nie zabawny, a Uniewicz...
— Zanadto zabawny, — dokończyła.
Burba roześmiał się.
— No, więc widzisz. Rodzice starzy...
— Mój drogi, twoi rodzice to okrasa Warowni.
— Masz tobie! Komplement. A po rodzicach — Kajtuś zapewne?..
Gorska śmiała się.
— A po Kajtusiu kto? jak sądzisz
— Hm. To już... Uniewicz.
— A właśnie, że ty.
Burba rozbawiony chwycił ją za ręce.
— Muszę wycałować, muszę. Za takie wyróżnienie — zaraz po Kajtusiu, należy się.
— Tomek, warjacie, rękawiczka mi pęka.
Patrzyła mu wesoło w oczy. Podobał się jej ten dzielny, męski typ o ciemno-błękitnych, marzących źrenicach na twarzy zawadjaki, trochę łobuzerski. Wysoka, zgrabna postać Burby W bekieszy, pochylona do rąk Elży, estetyczną była i rasową. Młodzieńcze czoło z pod odchylonej fokowej czapki świeciło pogodą i rzeźką brawurą. Długą chwilę patrzyli na siebie.
— Nie pojedziesz, Elżo, prawda?..
— Owszem, pojadę, ale jeszcze nie prędko, bo za dwa miesiące.
— Nie, nie, bo widzisz, ty tu jesteś jak kwiat w Warowni, a kwiat powinien kwitnąć dla tych, którym upiększa życie, to jego posłannictwo.
Dostrzegł na jej ustach lekki uśmiech.
— Co też ja mówię, wszak ty upiększać możesz życie jeszcze i innym... ludziom.
Elża milczała.
Burba nerwowo zdjął czapkę, wyprostował się, odetchnął szeroko i znowu ją włożył, wcisnął prawie na czoło.
— Pójdziemy do folwarku, nie widziałam go jeszcze, — rzekła młoda kobieta.
— Zabudowania folwarczne i ogrody są za tym laskiem, kilka stajen od dworu, mieszka tam rządca i ekonomowie. Nie wiem, czy interesuje cię gospodarstwo?..
— Co prawda, nie bardzo, ale konie szalenie lubię.
— No, to będziesz z naszych koni zadowolona.