Strona:Helena Mniszek - Pluton i Persefona.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

URANJA.
Nic go chyba nie ukoi...
MELPOMENE.
Zbytnio ma zranione serce nasz bóg słońca i promieni. Strata cudnej Persefony to tragiczne są dlań przejścia.
KLIO (zamyślona).
Och, i ważny to wypadek, niebywały na Olimpie. Śmiały, czyn to wielki, zdobyć się nań mógł jeno mężny Pluton. Lecz co sąd bogów rzeknie na to, jaki wyrok da? Wnet tu areopag cały ma się zebrać.
KALIOPE.
Wyrok byłby bardzo srogi, lecz to wszak z Hadesem sprawa. Ach, pieśń o tem powstać musi, heroiczna epopea, piękna, szczytna i wspaniała, jak wspaniałym jest sam czyn.
ERATO (smutnie).
Najpiękniejsza epopea nie pocieszy boga słońca. Dusza jego nie zapomni okropnego ciosu. Chyba Kora tu powróci i nadzieje jego spełni, jeśli nie... Och!...
TALJA (lekko).
Wtedy pozostanie czas. Czas złagodzi jego smutek, boleść minie i wesele wróci. Czas to żart jest i komedja. Czas przemienia łzy w uśmiechy, czas po smutkach mężnie depce. Czas to kameleon przecie — po tragedji wnet uciecha.