Strona:Helena Mniszek - Czciciele szatana.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

telektualne, indywidualne i psychologiczne; temperament niemal żywiołowy i pewien kult dla grzechu, sporą dozę epikurejskich zamiłowań. Czysto ludzkie instynkty i siłę demona w swym geniuszu i doskonałość formy, i bałwochwalczą miłość dla sztuki we wszelkich jej przejawach. Sama przyznasz, że to skala dużo obszerniejsza do ujęcia i wyzyskania w dziele wiekopomnem tak potężnie, by odpowiadało swej nazwie, by imponowało.
— Ja to rozumiem, lecz to są jednak rysy instynkty czysto ziemskie, realne, zatem łatwiejsze w pojęciu i uplastycznieniu. Wszystkie cechy jakie wskazujesz za niezbędne dla artysty tej miary, są wynikiem jego człowieczeństwa, klasycyzmu pojęć o sztuce, to raczej humanizm, lecz nie uduchowienie. Podczas, gdy do odtworzenia boskości, tak, by każdy boskość tę odczuwał, widział ją w jego sztuce zawartą, potrzeba właśnie olbrzymiej dozy uduchowienia, trzeba mieć tę boskość w sobie, by w dziele sztuki stała się wybitną, by zmuszała niejako do schylenia głowy. Pierwszy lepszy braciszek w swej celi, tego nie dokaże. Bo to nat-