Strona:Helena Mniszek - Czciciele szatana.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

duchowej. Ogólnie miłość bywa niedoceniana lub parodjowana, najczęściej niezgłębiona. Wszak prawda...?
— Dlatego, że przeważnie dają jej jedno oświetlenie, a wówczas m aje stat miłości istotnie zmniejsza się. Są ludzie, którzy nie rozumieją miłości inaczej, jak w purpurowej łunie; wtedy właśnie najgłębsza istotność tego uczucia zamyka się dla nieuświadomionych. Jaskrawy blask zalewa ich oczy, nie są zdolni sięgnąć do dna, do samego rdzenia tej potęgi, gdzie tli błękitny płomień ideału. Kto go ujrzy, kto się przy nim ogrzeje, ten się uduchowi i przestaje hołdować bałwochwalczo jaskrawej łunie miłości zmysłowej.
— A jednak i nas, cośmy ten błękitny płomień odnaleźli dla siebie, by płonął nam, jak Znicz i nas otacza niekiedy purpurowa łuna szału, jak wczoraj naprzykład — szepnęła, kładąc jego dłoń n a swych oczach.
— To nie łuna zmysłowej pożogi, to purpurowy kwiat, wytryskający z powodzi białych kwiatów, które kwitną w naszych sercach i duchach. Szał spojenia naszych ust, rozkosz, jaką