Strona:Hanns Heinz Ewers - Opętani.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mnie nie bardzo zaciekawiające, gdyby w ich objawach nie znalazło się kilka punktów, upewniających mnie, że podział jego psyche na męski i kobiecy pierwiastek daleko przechodzi po za granice, dotąd objaśnić się dające. Prawie wszystkie te punkta znajdują się na końcu książki, pisane są przeważnie pismem barona, lecz czasem także pismem kobiecem. Wypada wyjaśnić wzajemny związek tych punktów, chociaż często z punktów tych wcale on organicznie wyprowadzić się nie da, gdyż tkwią one gdyby śliwki w cieście. Warto zaznaczyć, że z całej ostatniej części tych zapisków wyziera szczególna fantastyczność, która i na mnie, acz nie mógłbym powiedzieć dlaczego, wywarła wrażenie, że zrodziła ją walka przeciwnych instynktów seksualnych. Zapewne to właśnie wyda się w tych miejscach niejednemu poetycznem, podczas, gdy baron, — taki, jakiego znałem, — mimo głębokości odczuwania i wnikliwości umysłu, nie przekraczał granic dyletantyzmu.

∗                         ∗

Strona 884. Pismo barona.
Szare, lądowe kraby ziemią sunęły, wówczas gdy wieczór zapadał. Jest ich niezmiernie wiele, zda się, że ożyła skorupa ziemi; wszędzie widać poruszające się te obrzydliwe stworzenia. Wszelkiej wielkości były tam, małe, nie większe od mego paznokcia i inne o zmarniałych nożycach, śmiesznie drobne, i inne znów, duże jak talerze, o jednej z nożyc nieforemnie wielkiej, większej aniżeli całe zwierzę; kraby — pająki, gęsto owłosione z oczyma na szypułkach; jadowite kraby szczeciniaste, płaskie, podobne do olbrzymich pluskiew. Wokół ziemia była poryta a głębokie jamy wyrzucały z swych wnętrz coraz to nowe stworzenia. Nie mogłem niemal jechać, ściągnąłem cugle mej klaczy, szukającej ostrożnie drogi.