Strona:Hanns Heinz Ewers - Opętani.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


niebezpieczne awanturki, a to z przyczyny, że nie pozostawił on w spokoju żadnej indyjskiej dziewczyny, jeśli choć w części zadowolić mogła wymagania Europejczyka. Jedną nawet włóczył ze sobą na siodle przez kilka dni. W Assuncion oczekiwała go w konsulacie miła wiadomość. Ostatnia z jego ciotek umarła i oto stał się dziedzicem bardzo znacznego majątku. Odjechaliśmy razem do Europy; w Boulogne zadowolony byłem, że wysiada na ląd, gdyż na parowcu zachowywał się niemożliwie. Zgrywał się w karty i pił, co nocy hulał na pokładzie, dopóki nie usnął w pokoju dla palących. Przy wspólnym obiedzie kobiety chętnie przyjmowały jego obcesową natarczywość, ale dwoje dziewcząt z dolnych kajut poskarżyło się kapitanowi — — powstał wielki harmider, a w następstwie tego wiele niemiłej paplaniny. Mimo tego wyszukał on jeszcze sposobność, by uwieść, podczas wycieczki łodzią na Maderę, młodą żonę kupca, podróżujące wspólnie z nami; uczynił zaś to tak bezczelnie, tak widocznie niemal, że do dziś pojąć nie mogę, jak to się stać mogło, że nikt prócz mnie tego nie zauważył. Przychodziło mi wówczas na myśl, że dzieje się tak pod wpływem jakiegoś przezwyciężyć się nie dającego przymusu, pod wpływem potężnej, płomiennej chęci, by utwierdzać ustawicznie samego siebie pewnością o swej męskości. Przyznać trzeba, że to utwierdzanie siebie całkowicie mu się udawało.
Było to na rok prawie przed jego śmiercią. Kula dosięgła go na zamku Aibling, dokąd usunął się zaraz po swym powrocie do Europy. Żył zdala od wszelkiego ruchu, samotnie, w ścisłem tego słowa znaczeniu. Usługiwali mu jedynie podeszli służący, czasem wyjeżdżał konno do swych bukowych lasów, a pozatem większość dnia spędzał w swej zamkowej bibliotece. Dowiedziałem