Strona:Hanns Heinz Ewers - Opętani.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A jeśli mnie — lub panu — jutro rano przyjdzie na myśl i wyjaśni się, jak i w jaki sposób i dlaczego z pana — ja stałam się, powiedz pan sam, panie baronie, czy ta przemiana mimo to nie będzie cudem?
Strona 1002. Pismo barona.
Do — — —
Do — — do — — damy!
Upierasz się pani — — pani jesteś — — Nie, chcę być grzecznym. Więc — — więc — — A więc — — Zabiera pani wszystko, czem jestem i co mam. Wie pani dobrze, jak skutkiem tego cierpię. Widzi pani, że staję się obłąkanym, nim jeszcze — — nim — — odejdę! Niema niczego, kędybym mógł uciec przed panią. Proszę — niech Bóg mnie skarze — proszę — słyszy pani, ja proszę pozostaw mi pani coś, do czego nie będziesz się wdzierać. Powinna pani przecie czuć pewną wdzięczność dla istoty, której pani — tak — wszystko zawdzięczasz. Pozostaw mi pani — przecież to tak mało — tę książkę. Nie wpisuj już pani do niej nic. Pozwól mi pani przynajmniej w niej — być sobą.

Jezus Marya Friedel.

Strona 1004. Pismo kobiece.
Mój panie baronie!
Nie mam panu wprawdzie nic do zawdzięczenia, gdyż jestem przecież pomimo pana a nie skutkiem pana. Nie skutkiem wdzięczności przeto, tylko z powodu współczucia dla mego biednego — przebacz pan — tyrana ojca, obiecuję panu, naszą — nie pańską — książkę pozostawić do wyłącznego pańskiego użytku. Samo się przez się rozumie, że obietnica ta tak długo ma znaczenie, do-