Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z wyciem i wrzaskiem opanowujące podczas rewolucyi r. 1848-go Tiuilerye, nie przywłaszczyły sobie ani jednej z owych licznych kosztowności, które je olśniły i z których każda mogła pojedynczemu człowiekowi zabezpieczyć byt na długie lata.
To umoralnianie jednostki przez tłum nie jest bezwątpienia stałą regułą, ale daje się często zauważyć i nawet w okolicznościach nie tak poważnych jak te, o których była mowa wyżej.
Powiedzieliśmy już, że na scenie tłum wymaga od bohaterów cnót nadzwyczajnych, a znana to rzecz, że w teatrach publiczność, nawet złożona z ludzi prostych, w ogólności odznacza się wielką pruderyą. Zawodowy hulaka rozpustnik i łobuz uliczny często okazują niezadowolenie wobec jakiejś bardziej drastycznej sytuacyi lub tłustego dowcipu na scenie, chociażby to były rzeczy bardzo niewinne w porównaniu z ich codziennemi rozmowami.
A zatem, jeżeli tłum z jednej strony ulega często instynktom niskim, to z drugiej daje też niekiedy przykład wzniosłej moralności. Jeżeli bezinteresowność, rezygnacya, absolutne poświęcenie dla ideału urojonego lub rzeczywistego stanowią cnoty moralne, to można powiedzieć, że tłum posiada te cnoty często w stopniu takim, jaki bardzo tylko rzadko osiągnęli najwięksi myśliciele. Moralność to nieświadoma — zapewne, ale to rzeczy samej nie zmienia. Nie