Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Częstokroć tak bywa, bezwątpienia. Ale dlaczego? Poprostu dlatego, że instynkta burzycielskiego okrucieństwa to pozostałości czasów przedhistorycznych, drzemiące w głębi duszy każdego człowieka. Każdy osobnik, wzięty pojedynczo, czuje, iż iść za głosem tych instynktów byłoby niebezpiecznie, ale daje on im zupełną swobodę działania z chwilą, gdy znajdzie się w tłumie nieodpowiedzialnym i ma zapewnioną bezkarność.
W życiu codziennem zmuszeni hamować te instynkta destrukcyjne wobec naszych bliźnich, nie powstrzymujemy ich wcale wobec zwierząt.
Nasze upodobania myśliwskie i okrucieństwo tłumu płyną z jednego i tego samego źródła. Tłum, gdy powoli zarzyna swą bezbronną ofiarę, daje dowód nikczemnego okrucieństwa, które jednak w oczach myśliciela jest blisko spokrewnione z okrucieństwem myśliwych, łączących się w towarzystwa, aby mieć przyjemność przyglądania się, jak ich psy rozszarpują nieszczęśliwego jelenia.
Ale tłum, będąc skłonnym do morderstwa, podpalania i wszelkich innych zbrodni, jest równocześnie zdolny do ofiar, do poświęceń i czynów wysoce bezinteresownych, o wiele wznioślejszych nawet od tych, których dokonać potrafi osobnik pojedynczy. Odwołując się do miłości sławy, do poczucia honoru, do uczuć religijnych i patryotycznych, działamy po naj-