Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

W mych badaniach nad tym trudnym problematem duszy tłumu staram się iść drogą wyłącznie naukową t. j. trzymać się metody ścisłej, pozostawiając na uboczu wszelkie utarte poglądy, teorye i doktryny. Tylko tą drogą można, jak sądzę, odkryć choćby cząsteczkę prawdy, zwłaszcza gdy chodzi o kwestyę traktowaną zazwyczaj z takiem roznamiętnieniem. Uczonemu, który usiłuje skonstatować istnienie pewnego zjawiska, powinno być obojętnem, czy wyniki jego badań naruszą czyjekolwiek interesy. Jeden z wybitnych myślicieli spółczesnych, Goblet d’ Alviela, zauważył niedawno w najświeższej swej pracy, że autor niniejszego dzieła, nie należąc do żadnej ze spółczesnych szkół filozoficznych wypowiada niekiedy poglądy nie znajdujące u żadnej z nich uznania. I niniejszą pracę moją spotka, jak sądzę, wyrok podobny, jestem bowiem zdania, ze należeć do jakiejkolwiek szkoły, to znaczy z konieczności dzielić jej przesądy i uprzedzenia.
Winienem jednak wyjaśnić czytelnikowi, dlaczego nieraz dochodzę w mych badaniach do wniosków odmiennych od tych, które na pierwszy rzut oka wydawałyby się zupełnie logicznymi, np. że konstatując niski poziom umysłowy tłumu, nawet zgromadzeń złożonych z samej inteligencyi, twierdzę równocześnie, że pomimo to byłoby niebezpiecznie naruszać ich organizacyę.
Najskrupulatniejsza bowiem obserwacya faktów historycznych przekonała mnie, że organi-