Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nietrudno jest dać zarys owych faz ogólnego rozwoju cywilizacyi i dlatego w końcu niniejszej pracy pozwolimy sobie go naszkicować. Rzuci on może cokolwiek światła na przyczyny potęgi, którą posiadają obecnie masy.


Obejmując jednym rzutem oka najgłówniejsze momenta rozwoju i upadku cywilizacyi dawniejszych, widzimy w ich zaraniu garstkę ludzi rozmaitego pochodzenia, przypadkiem zebranych wskutek emigracyi, najazdu i podbojów. Tych ludzi różnorodnego pochodzenia, różnego języka i wiary, łączy tylko węzeł wspólnego posłuszeństwa dla rozkazów nawpół uznanego naczelnika. W bezładnych owych aglomeratach odnajdujemy jednak nadzwyczaj wyraźne cechy psychiczne tłumu. Posiadają one jego przelotną spójność, jego bohaterstwo i niemoc, jego impulsywność i gwałtowność. Niema w nich żadnej stałości. Są to hordy barbarzyńców.
Ale czas dokonywa swego dzieła i zwolna przejawiają się skutki jednostajnego otoczenia, ciągłego krzyżowania oraz wymagań wspólnego życia. Aglomeraty, złożone z niepodobnych osobników, poczynają się stapiać w jedną całość i tworzyć rasę, t. j. agregat, posiadający wspólne cechy i uczucia, które dziedziczność będzie coraz bardziej utrwalała. Tłum stał się ludem, który może już wyjść ze stadyum barbarzyństwa.