Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rzają brakiem logicznego związku a z samego ich czytania niepodobna w żaden sposób wytłumaczyć sobie tej olbrzymiej roli, którą ten dyktator odegrał.
Strach niekiedy przejmuje na myśl o owej władzy, którą człowiekowi posiadającemu urok daje silne przekonanie w połączeniu z krańcową ciasnotą umysłu. A jednak trzeba odpowiedzieć tym warunkom, ażeby nie liczyć się z przeszkodami i mieć wolę silną, a tłum, instynktem wiedziony, zaraz pozna w takim człowieku o energicznych przekonaniach pana, którego tak łaknie zawsze.
W zgromadzeniach parlamentarnych powodzenie mówcy zależy prawie wyłącznie od jego uroku, nie zaś od argumentów, które przytacza. Najlepszym tego dowodem, że gdy wskutek zbiegu okoliczności mówca urok straci, ginie zarazem jego wpływ i owa władza, za pomocą której mógł dowolnie kierować uchwałami parlamentu.
Gdy zaś pojawi się mówca nieznany i roztoczy przed audytoryum cały szereg trafnych argumentów, ale bez żadnej okrasy, nikt go nawet słuchać nie będzie. Deputowany francuski Descubes, bystry psycholog, dał następującą sylwetkę takiego posła nie posiadającego uroku:
„Zająwszy miejsce na trybunie, nasz poseł wyciąga z portfelu zwój papierów, rozkłada je systematycznie na pulpicie i z pewnością siebie rozpoczyna przemowę.