Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


co może współistnieć z reputacyą, sławą i fortuną, a nawet być przez nie spotęgowanem, ale może również doskonale bez nich się obejść.

Z urokiem nabytym czyli sztucznym spotykamy się daleko częściej. Dany osobnik już przez to samo, że zajmuje pewne stanowisko, że ma fortunę lub gromki tytuł, posiada pewien urok, chociażby jego wartość osobista równała się zeru. Żołnierz w uniformie, prokurator w czerwonej szacie, są takiego uroku przykładem. Pascal z wielką trafnością podnosił potrzebę specyalnego stroju i peruki dla sędziów, bez tego bowiem tracą oni połowę swej powagi. Socyalista najbardziej zawzięty zawsze czuje pewne wzruszenie na widok księcia lub markiza, a dość jest nadać sobie tytuł podobny, aby wykpić u kupca wszystko co się chce[1].

  1. Wpływ tytułów, uniformów i orderów na tłumy daje się zauważyć w tych nawet krajach, gdzie uczucie niezależności osobistej jest wysoce rozwinięte. Pozwolę sobie przytoczyć w tem miejscu ciekawy ustęp z niedawno wydanego opisu podróży, dotyczący uroku, jaki wywierają pewne osobistości w Anglii:
    „W rozmaitych wypadkach udało mi się obserwować to szczególne upojenie, jakiego doznają najrozsądniejsi nawet Anglicy na widok lorda. Jeżeli tylko utrzymuje się on na wysokości swego tytułu, kochają go oni już z góry, a przestając z nim, znoszą wszelkie jego kaprysy i dziwactwa z zachwytem. Gdy, zbliża się, rumienią się z zadowolenia; gdy do nich przemówi, powstrzymywana radość powiększa ten rumieniec i nadaje ich oczom blask niezwykły. We krwi ich — że się tak wyrażę — tkwi lord, jak u Hiszpana taniec, u Niemca muzyka, a u Francuza rewolucya.