Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na karnecie balowym.


Robią z pani motylka,
Gwiazdkę na błękicie...
Ale młodość to chwilka,
A po za nią życie.
I choć szczęściem drży łono
W nimbusie panieństwa,
Najpiękniejszą koroną:
Znamię człowieczeństwa.



Małżeństwo.


Jaś „w małżeństwo” bawi się z Maniutą;
Wziął kapelusz i laskę okutą,
Dał swej „żonie” parasolkę matki,
I na spacer idą lube dziatki.
Idą razem, przykładnie aż miło:
Z niemi lalka w sukience z falbaną...
Gdy małżeństwem naprawdę zostaną,
Każde będzie oddzielnie chodziło.



Co droższe?


Szczęście, to długa słoneczna pogoda;
Niedolę z szarą zrównać można słotą.