Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przy zbytku słońca, jak miła ochłoda!
W chmurach, jak cieszy żywe słońca złoto!
Gdyby na jednej pokładły się szali:
Z płaczącem niebem słoneczna ulewa,
Pewnieby droższym nad żar, co wciąż pali,
Wydał się promyk, co czasem zagrzewa.





Bogaczowi.


Szczęśliwy jesteś nie tem, że tobie
Tłum, jak bożyszczu, się kłania,
Lecz, że jak bóstwo, nosisz sam w sobie
Moc twórczą uszczęśliwiania.
Pocóż do ciebie, z zawiści sykiem,
Chór głosów służalczych płynie?
Szafarzem swoim, biednych płatnikiem
Uczynił cię Bóg jedynie.






Jakże słabych, co klną życie,
Rozkujecie z mąk obroży?
Jakże zdrowie im wrócicie,
Gdyście sami chorzy?

Zły wiatr włóczy się po świecie
W przepaść strąca lub do lochu —