Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ostateczności schodzą się.


Masz piędziesiąt pokoi, i w razie ochoty,
Codzień w innym rozkładasz sypialne namioty;
Lecz i nędzarz, co dachu nie ma ponad głową,
Codziennie również zmienia stacyę noclegową.





Pytanie Pawła.


— Wiek nasz skarbem i ozdobą
W porównaniu z zeszłą dobą,
Z rozwichrzonem średniowieczem,
Co wytrząsa krwawym mieczem!
Zrównanego już dziś świata
Siła pięści nie przygniata,
I zbój-rycerz w swem zamczysku
Już nie szuka w zbrodniach zysku;
Inkwizycyi zgasło piekło,
Co niewinnych na stos wlekło;
Słaby, gdy go prawa strzegą,
Zabezpieczon od mocnego;
Niema tortur, ni ćwiertowań,
Palów, stosów, ukrzyżowań...

Tak Piotr mówił. Paweł spytał:
— A kapitał?