Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do przyjaciela.


Siano na łóżku posłałeś mi świeże;
Much w izbie niema; zmówiłem pacierze;
Koi mi duszę błoga cisza wioski —
A nie śpię. — Wygnać zapomniałeś troski!





Życie śmiercią, śmierć życiem.


„Tacy są dopiero
Naprawdę żywi, — naucza Cycero —
Co się już z więzów wydostali ciała;
To zaś, co życiem ludzka myśl nazwała,
Jest właśnie śmiercią.” Ból w tej mowie głuchy —
Ale zarazem: jak wiele otuchy!





X.


I bez widocznej rany ludzie giną;
Myślami można struć się, jak strychniną;
Duch z rozbitego nieszczęściem człowieka,
Jak eter z czary stłuczonej, ucieka;
I najsilniejsi padają, zabici
Czemś, czego żaden zmysł nasz nie pochwyci,