Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Człowiek-wół.


Bogiem tchnie wszystko; cała ziemia kwitnie;
Gdzie spojrzeć: biało, różowo, błękitnie —
On zasie, plonów upatrując wszędzie,
Oblicza tylko: jaki zysk ztąd będzie.
Więc myślę: ziemia, w cudne strojna farby,
Niesie dla takich najdroższe swe skarby,
Jak wonne zioła, z kwiatami pospołu.
Pasterz — dla wołu.





Krytykowi.


Czemu zowiesz mnie sfinksem? Toć jam prostak szczery,
Którego przykazaniem: dwa a dwa to cztery.
Gdy dla ciebie prostota sfinksową zagadką,
Mógłbym myśleć, że sam z nią przestajesz zbyt rzadko.





„Cóż szukacie żywiącego między
umarłymi?”


Wasze złudzenia zwiać muszę, niestety!
Nie! gieniusz mieszka nie w płaszczu poety,
Nie w jego włosach, brodzie, ustach, nosie,
Nie w oku nawet, nawet i nie w głosie,