Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wzgardziwszy archanielskim z duchem złego bojem,
Ta sztuka jest poprostu: ciastkiem albo strojem.
Chleb, buty i sukmana potrzebne są wszędzie —
Bez ciastek i bez strojów człowiek się obędzie.





Do Muzyki.


Dokąd mię wiedziesz, nimfo tajemnicza?
Jakież to światy odsłaniasz przedemną?
Ach! czytać myśli z twojego oblicza
Byłoby pracą daremną!

Jest w tobie rozkosz, której pierś nie zmieści,
Jest smutek, który do ziemi przygniata...
Nie wiem, czyś z kraju szczęścia, czy boleści;
Wiem, żeś nie z tego świata!





Na marginesie karty pogrzebowej.


Gdyby swym własnym głosem przemówiło życie,
Nie jęk to byłby, ani zwykły płacz, lecz — wycie.
Władają tu: śmierć, boleść, mrok i tajemnica;
Przelotem gości wszystko, co lśni i zachwyca.