Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


to jest Michał Hellriegel. Co mię to obchodzi! i coby to pomogło, gdybym ci nawet wytłumaczył. Wiesz wprawdzie, że Michał Archanioł jest bohaterem i pogromcą smoków: w to nie wątpisz. Jeśli powiem ci tylko dalej i dziesięciokrotnie, że od wczoraj cud za cudem przeżyłem, zwycięsko z przygód wyszedłszy, to zaraz rzekniesz: czemu nie? to jest ten, który gra na okarynie. — Potrzebowałbym ci tylko o moim tłumoczku opowiedzieć...
WANN. O, Michał, drogie, boże dziecię, gdybym to mógł przeczuć, że to ty jesteś, ty, którego dziś o świcie przez lunetę śledziłem, przynęcając cię do mojej duszy czary biesiadnej, pełnej gorącej krwi: chatę byłbym odświętnie przystroił i ciebie — ażebyś poznał, że i ja coś w rodzaju takiego muzykusa jestem — ciebie, kwintetami i różami podjął! — Bądź swobodny Michał, upamiętaj się! Radzę ci, zjedz cośkolwiek! Tą strawą niebieską, której możesz być pełny, nasycić się dusza tylko może, a nie ciało takiego draba drugiego, jakim ty jesteś!
HELLRIEGEL (przystępuje do stołu, bierze jeden talerz, je gorliwie, cicho, ze złością szepcąc do Pippy). Wstrętny pysk, nie mogę go znieść! żeby się tylko jako stąd wydostać...
WANN. Jedz, jedz Michał, nie rezonuj! nie pomoże tu żadna kłótnia z Panem Bogiem, ponieważ musisz oddychać, jeść i połykać! potem tem lżej się pląsa!
PIPPA (przysunęła się do Wanna, podczas kiedy Michał zatopiony jest w jedzeniu i szepce ogromnie rozradowana). Tak się cieszę, że Michaś je!