Strona:Gabryela Zapolska-Skiz.djvu/045

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Wystąpił problem z korektą tej strony.
muszka.

Tak, od moich prababek.

tolo.

Nadzwyczaj urocze! Dzięki!

Całują obie panie w rękę — lokaje wnoszą stolik nakryty do kolacyi, przystrojony kwiatami i znikają.
tolo.

Odżywa tradycja panneau Bouchera i małego Trianon!...

Siadają za stołem. Wituś chce siadać przy żonie.
lulu.

Za nic w świecie, kuzyn przy mnie! Mąż mój przy Muszce.

0000Muszka00000000Lulu000000000000000
000000000000000000000000000000000



00Tolo  ◯  
000000000000000000000000





  ◯  Wituś  


muszka.

Kolacya bardzo skromna. Ale tak zarządziła Lulu.

tolo.

Przeciwnie... menu stylowe.

wituś.

Zanadto! Będę musiał zajrzeć do kredensu.

lulu, do Witusia.

Twój apetyt jest imponujący.