Strona:Gabryela Zapolska-Pani Dulska przed sądem.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wać „na jutro“, a babkę, porwawszy z pasyą, zamknęła na trzy spusty w kredensie. Odmówiła Hesi żądanych pieniędzy na zeszyty, a Meli dała chininę bez opłatka. Szukała Zbyszka wszędzie, aby go specyalnie przekląć, ale nigdzie go znaleźć nie mogła, jak również i Felicyana. Skryła się wreszcie do sypialni i pogrążyła w ponurem milczeniu.
Na ganku, pół naga kokotka, trzymając demonstracyjnie pełną melancholii murzyńską „dziecinę“, śpiewała mocnym a silnie naderwanym głosem:

Man ist so alt, wie eine Kuh,
Und lernt man immer was dazu.


Lido 1908.